Dowcipy militarne, zaczerpnięte z Internetu i zasłyszane.

Zgromadzone tu dowcipy pozwoliłem sobie podzielić na kilka rodzajów:

1. Dowcipy ogónowojskowe.

2. Nędza ogólnowojskowa.

3. Wojsko i kobiety.

4. Co ciekawsze wypowiedzi różnych "inteligentnych inaczej" osób związanych z wojskiem.

5. Defincje.

6. O Spadochroniarzach i komandosach.

7. O oficerach.

8. O kapralach.

9. O sojusznikach (byłych i obecnych).

9.1 Rosjanie.
9.2 Czesi i Słowacy.
9.3 Amerykanie.

10. Armia Chińska.

11. Wojskowe prawa Murphy`ego - nadesłał  Szamil

12. Komisja Poborowa - instytucja z której śmieją się prawie wszyscy jej klienci.

13. Marynarka Wojenna.

Oczywiście niektóre nadają się do kilku kategorii, ale na to już nic nie poradzę.

Jeżeli znasz jakieś inne dowcipy militarne - napisz do mnie

1. Dowcipy ogólnowojskowe, zrozumiałe (chyba?) w każdej armii

Co to jest pojecie czaso - przestrzeni w wojsku?
To jest kopanie dołu stąd do wieczora.

Co je żołnierz?
Żołnierz je obrońca ojczyzny...

Co powinien zrobić żołnierz, będąc w składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar?
Powinien wylecieć w powietrze!

Co ma żołnierz pod łóżkiem?
Żołnierz pod łóżkiem ma utrzymywać porządek.

Co ma żołnierz w plecaku?
Żołnierz ma w plecaku nosić swoje rzeczy...

Jaki ma żołnierz płaszcz i po co?
Żołnierz ma płaszcz długi po kolana...

Do czego służy żołnierzowi chlebak?
Jak sama nazwa wskazuje do noszenia granatów (żeby się nie chlebotały).

- Ile razy śmieje się z kawału podoficer?
- Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie.
- A ile razy śmieje się oficer?
- Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą.
- A generał?
- Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć.

Podczas zbiórki kompanii kapral mówi do żołnierzy:
- Ci, co znają się na muzyce - wystąp!
Z szeregu występuje czterech.
- Pójdziecie do kapitana. Trzeba mu wnieść pianino na ósme piętro.

Czym żołnierz myje zęby?
Żołnierz myje zęby czym prędzej.

- Co emituje czołg na poligonie?
- Czołg na poligonie emituje makieta.
 

- Szeregowy Oferma! Już po raz trzeci w tym miesiącu prosicie o przepustkę z powodu nagłej choroby dziadka.
- Tak jest panie sierżancie. Sam już się nawet zastanawiałem, czy dziadek nie symuluje.

2. Bieda ogólnowojskowa - pojęcie znane nie tylko w Wojsku Polskim.

Co ma żołnierz w spodniach?
Żołnierz w spodniach ma chodzić długo i oszczędnie...

Ile żołnierz ma par butów i z czego?
Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedną w magazynie.

3. Wojsko i kobiety.

Kiedy żołnierz może używać broni?
Kiedy Bronia skończy 16 lat.

- Z kim mieliście ostatnio stosunek?
- Melduję, że z wiewiórą.
- Zboczeniec! A wy?
- Melduję, że też z wiewiórą.
- A wy? Też z wiewiórą?
- Melduję, że nie.
- Dam wam nagrodę za wzorowe zachowanie. Jak się nazywacie?
- Wiewióra.

Chłopak z kompanii łączności na randce z dziewczyna poszedł do parku.
Usiedli na ławce i nic do siebie nie mówią. W pewnym momencie on mówi:
- Kochanie.
- Słucham.
- Nic, sprawdzenie słyszalności.

Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...

Siedzą w okopie dwa amerykany pod ostrzałem vietkongu. w pewnym momencie jeden nie wytrzymuje i gada:
-- mam już tego dość, idę na dupy.
Poszedł. Nie wraca jedna godzinę, druga, trzecia ...... w końcu się zjawia a kumpel pyta:
-+ gdzieś ty tak długo był ?
-- no jak to gdzie. złapałem wietnamke. niezła była. ja ją z przodu, z tylu, (jeszcze kilka pozycji), nawet nie protestowała.
-+ powiedz chociaż czy to była blondynka.
-- a skąd ja mogę wiedzieć, nie miała głowy ...

Ostatni spadochroniarz wraca do Stanów z wojny w zatoce. Na lotnisku reporter pyta go o to, jaka będzie pierwsza rzecz, która zrobi, gdy znajdzie się już w domu.
- Jest to bardzo osobiste pytanie - mówi żołnierz - Mam piękną, młodą żonę, której nie widziałem od ośmiu miesięcy.
No tak rozumiem - odpowiada reporter - W takim razie jaka będzie druga rzecz, która zrobisz?
- Cóż, myślę że zdejmę spadochron

4. Co ciekawsze wypowiedzi (podobno autenyczne) niestety nie całkiem mądrych ludzi w taki czy inny sposób zwiazanych z wojskiem.

- Z jakiego materiału zrobiona jest lufa?
- Ze stali.
- Dwa. W książce pisze wyraźnie: Zamek zrobiony jest ze stali a lufa z analogicznego materiału.

- Na Zachodzie mają: bombę atomową, artylerię atomową, rakiety atomowe, granaty atomowe,..
Śmiech na sali.
- Z czego się śmiejecie! Rzuca się zza przeszkody stałej.

5. Defincje ogólnowojskowe powszechnie znanych obiektów.

Kałuża to akwen wodny o bliżej nieokreślonych własnościach strategicznych, do przebycia którego wojsko nie potrzebuje sprzętu przeprawowego.

Pies ogólnowojskowy wartowniczy składa się z:
a) przewodnika psa ogólnowojskowego wartowniczego
b) smyczy psa ogólnowojskowego wartowniczego
c) obroży psa ogólnowojskowego wartowniczego
d) kagańca psa ogólnowojskowego wartowniczego
e) psa ogólnowojskowego wartowniczego właściwego

6. O spadochroniarzach i komandosach.

Spadochroniarz:
- Jestem na wysokości stu metrów nad ziemią! Czy mogę otworzyć spadochron?
- Jeszcze nie!
- Jestem pięćdziesiąt metrów nad ziemią, czy mogę...
- Jeszcze nie!
- Już tylko pięć metrów!
- A co z pięciu metrów nie skoczysz bez spadochronu?!

Rekrut- spadochroniarz skoczył i spadochron się nie otworzył. Próbuje rezerwowy i nic. Nagle widzi z dołu zbliża się jakiś sierżant.
- Panie sierżancie! Jak to się otwiera, bo ja to pierwszy raz.
- Nie wiem - odpowiada sierżant - bo ja to jestem saperem co się pierwszy raz pomylił....

Generał wizytuje dywizje Czerwonych Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicrutą. Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
- Dać mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego chuja. Uderza w niego szpicrutą i pyta:
- Bolało?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!

Spadający jak kamień spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Mój się nie otworzył! Szczęście, ze to tylko ćwiczenia!
- Panie kapitanie, czy pan wie, ze szeregowy Ecik skoczył bez spadochronu?
- Oszalał. To już dzisiaj trzeci raz...

Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d*.*ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...

Dwóch komandosów tuz przed akcja:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra... Poczekamy te dwie minuty...

7. O oficerach

Szedł pijany generał z adiutantem przez las. Coś zaszeleściło w krzakach. Generał niewiele myśląc strzelił. Adiutant pobiegł zobaczyć co. Po chwili wraca:
- Melduje posłusznie, że zastrzeliliście zwykłą krowę!
- To nie mogła być zwykła krowa, zwykłe krowy nie wałęsają się po lasach! To musiała być dzika krowa! Idą dalej. Znowu coś zaszeleściło. Generał strzelił i adiutant poleciał sprawdzić. Wraca:
- Melduję posłusznie, że zastrzeliliście dziką babę.

Budzi się skacowany generał nad ranem, adiutant przynosi mu na tacy setkę wódki.
- Co??? Wódka??? Z samego rana??? Na pusty żołądek??? Ooo, baaaardzo lubie!!!

Pamiętajcie żołnierze, bitwa pod Lenino, to była największa bitwa w dziejach oręża polskiego.
- Obywatelu majorze, ale fama głosi, ze pod Monte Cassino była większa bitwa.
- Fama? Fama, wystąp!

- Poruczniku! Dowiedziałem się wczoraj, że wróciliście do obozu pijani i na dodatek pchając taczkę!
- Tak jest, panie majorze.
- Ja was zdegraduję! Zamknę w areszcie! I długo nie wydam żadnej przepustki!
- Tak jest, panie majorze.
- I nic nie macie na swoje usprawiedliwienie?
- W tej taczce był pan, panie majorze...

- Obywatelu majorze, czy w warunkach bojowych kolba karabinu może być
wykonana z drzewa genealogicznego?
- W warunkach bojowych, tak.

Na zajęciach z balistyki major oblicza wartość sinusa kata nachylenia działa, otrzymując 2.5. Zaintrygowany szeregowy protestuje - major po krótkim namyśle odpowiada:
- Sinus kata w warunkach bojowych osiąga wyższe wartości!

Na jednym z wielu egzaminów płk. Matuszczyk pyta żołnierza:
- Podchorąży, ilolita jest lufa?
Podchorąży:
- Jednolita.
Płk.:
- Zaliczone.

Jednym z ulubionych akcentów kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej było powiedzenie: " A buty to się wam maja święcić jak psu co?" na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwała "Jaja". Raz
kapitan z duma popatrzył w dół i ku ogromnej radości kompanii dodał "Albo jak moje".
 

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej był major Aksamit. Pewnego dnia jakiś dowcipniś napisał na tablicy w czasie przerwy złotą myśl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedł wspomniany major,przeczytał co było napisane na tablicy, zrobił się czerwony i pobiegł po kierownika (dowódcę?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli
tablice. Major przybiegł do sali, aby zaczekać na kierownika i oniemiał po raz drugi. Tablica była czysta! Niewiele myśląc wziął kredę i własnoręcznie napisał wspomniana wyżej sentencje. W chwile potem przyszedł dowódca, popatrzył na tablice i groźnie zapytał:
- Kto to napisał?!
- Pan major - odpowiedzieli studenci.

Na którymś wykładzie na środku sali, w sposób tajemniczy i niewyjaśniony, znalazł się pet. Do sali wchodzi pan major, zauważa pet i się pyta:
"Czyj to pet?"
Odpowiada mu grobowa cisza, wiec pyta się znowu :
"Czyj to pet?"
Znowu odpowiada mu grobowa cisza, pan major nie daje za wygrana i pyta się po raz trzeci :
"Po raz ostatni pytam się, czyj to pet?"
Tym razem otrzymuje odpowiedz :
"Niczyj, można wziąć!"

Pewnego razu do wojska stacjonującego na pustyni przyjechał generał, no i pyta żołnierza jak tam jego życie seksualne, a on mówi:
- No, niby do miasta daleko, ale mamy taka stara wielbłądzicę, wiec nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego a ten znowu odpowiada mu to samo, w końcu generał kazał się zaprowadzić do tej wielbłądzicy. Wychodzi od niej po pól godziny i mówi: - No, ta wasza wielbłądzica jest stara, ale jeszcze może być.
- Jasne, że może być - do miasta zawsze można dojechać.

Pułkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca, co nie zdarza się każdego dnia. Niech wszyscy żołnierze wyjdą na plac ćwiczeń, będę im udzielał wyjaśnień. W razie deszczu, ponieważ i tak nic nie będzie widać, proszę zebrać ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pułkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbędzie się uroczyste zaćmienie Słońca. Jeśli zajdzie konieczność deszczu, pan pułkownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się każdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pułkownika jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie Słońca. W razie deszczu zaćmienie odbędzie się w sali gimnastycznej, co niezdarza się każdego dnia.
Porucznik do sierżanta:
Jutro o 9:00 pułkownik zaćmi Słońce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Sierżant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastąpi zaćmienie pułkownika z powodu Słońca. Jeżeli na sali gimnastycznej będzie padał deszcz, co nie zdarza się każdego dnia, zebrać wszystkich na plac ćwiczeń.
Dwaj szeregowi pomiędzy sobą:
Zdaje się, ze jutro będzie padał deszcz. Słońce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...

Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dół. Na to jakiś złośliwy student zapytuje:
- Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy?
Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem:
- My tu jesteśmy wojska LĄDOWE!

8. O kapralach.

Dowódca kompani wzywa kaprala:
- Słuchajcie, Kazikowi trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca.
- Tak jest. Rozkaz.
- Kompania zbiórka! - woła kapral. Kto ma ojca wystąp!... A ty Kazik gdzie się pchasz baranie!

W wojsku kapral tłumaczy nową grę zręcznościową:
- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie.
- A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje?
- Ten wypada z gry.

Odbywa się musztra. Żołnierze stoją w szeregu. Kapral daje komendę:
- Prawą nogę do góry podnieść!
Kowalskiemu się pomyliło i podniósł do góry lewą nogę. Kapral patrzy się wzdłuż szeregu i krzyczy:
- Co za dureń podniósł obie nogi?!

Trwa "święto słonia". Kaprala daje komendę:
- Maski założyć.
- Maski zdjąć.
- Maski założyć.
- Maski zdjąć.
- Kowalski, dlaczego nie zdjąłeś maski?
- Zdjąłem, obywatelu kapralu!
- Ale morda...

Kapral wchodzi wieczorem do sypialni rekrutów i pyta:
- Który z was był w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zgłasza się jeden z żołnierzy.
- W porządku. Jesteś odpowiedzialny za to, żeby co wieczór o dziesiątej światło w sali było zgaszone.

Kapral na porannej zbiórce:
"Orły moje, czy ptaki potrzebują pieniędzy?" - "Nie, panie kapralu!" - "No i dobrze, bo w nocy przechlałem wasz żołd".

Kapral mówi do szeregowca:
- Masz żetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A wiec masz żetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

Kapral szkoli szeregowców:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemożliwe! - mówi kapral sprawdzając cos w swoim notesie.
- Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kąt prosty!

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okrągła - mówi jeden z żołnierzy.
- Kto to powiedział?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystąp!
- Przecież umarł.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldował?

9. O sojusznikach - byłych i obecnych.

9.1 Rosjanie

Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów.
Zdziwiony sierżant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy że spadochronami?

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzić zmiany:
- Teraz będziecie - mówi dowódca - zmieniać codziennie koszule. Tak jak w armii amerykańskiej
- No to trzeba będzie ustalać kto z kim....

Wania ze "Specnazu" dostał zadanie. Na odprawie usłyszał:
Skaczecie ze spadochronem. Jak się nie otworzy - używacie spadochronu zapasowego. Na dole będzie czekał na was rower. Wsiadacie na rower, jedziecie do amerykańskiej bazy i wysadzacie ją w powietrze.
Wania wyskoczył ze spadochronem, spadochron się nie otworzył. Wania usiłuje użyć zapasowego - też się nie otworzył. Wania myśli "No, k.... jak tam na dole tego roweru nie będzie...."

1944 rok, siedzi Kozak nad rzeką i na sznurowadło przywiązane do lufy Mosina łapie ryby (wiadomo, logistyka na froncie wschodnim...). I złapał złotą rybkę. Zabiera sie do niej z bagnetem, a tu rybka mówi:
- Kozaku, wypuść mnie a dam ci piękny pałac!
- Na ch.... mi pałac, żeby mnie jako burżuja rozwalili? Głodny jestem!
I znów zamierza się bagnetem na rybkę. Rybka nadal kombinuje:
- Kozaku, Kozaku, wypuśc mnie, dam ci piękny samochód!
- A po co mi samochód, na nasze drogi? I tak sobie nie pojeżdzę!
Rybka zgłasza kolejną propozycję:
- A medalu Kozaku byś nie chciał?
Kozak spogląda na mundur...
- Hmm, medal by sie przydał! Ale ma być Gieroj Sowietskowo Sojuza!
Rybka obiecała że będzie, więc Kozal ją wypuścił. Nie minęlo 10 minut - z pobliskiego lasku wyjeżdża kompania "Tygrysów". Patrzy Kozak na jedyny granat wiszący u pasa i klnie pod nosem:
- Nu swołocz, pośmiertnie przyznała!

Jak powinien wyglądać herb Rosji
Nie wiem
Jak amorek Dlaczego?
Lata kompletnie goły uzbrojony po zęby strzela do wszystkich i twierdzi, że z miłości

-Gdyby znowu jak w 1939, do Polski weszli Niemcy i Rosjanie, to kogo byśmy bili?
-Najpierw Niemców, później Rosjan  -najpierw obowiązek , potem przyjemność

Siedzi sobie kiedyś Rosjanin z butelka w garści, pociągnął łyk, otrząsnął się i pomyślał z obrzydzeniem: "NATO - a cóż to za agresywny blok!". Potem pociągnął następny łyk, odprężył się i pomyślał ciepło: "My - to całkiem inna sprawa!" (ten kawał po rosyjsku jest po prostu bezbłędny)

Front wschodni, okopy, piechota w ogniu; komisarz zrywa się z pistoletem i krzyczy:
 - Za Stalina! Orły w pieriod!!
Ruszają wszyscy z wyjątkiem dwu. Komisarz do nich:
 - A wy?
 - My nie orły - powiadają - my lwy: Lew Abramowicz, Lew Moisiejewicz...

Wojna, siedzą żołnierze radzieccy w okopach, po drugiej stronie Niemcy.
Nagle Ruski słyszą wołanie:
- Wolodia! Wolodia!
Wolodia wychyla się z okopu:
- Co???!!! - I pada od strzału snajpera.
Po jakimś czasie znowu:
- Igor! Igor!
Igor wychyla się z okopu:
- Co???!!! - I również pada od strzału snajpera.
Ruski się wkurzyli i kombinują. Po jakimś czasie Niemcy słyszą wołanie:
- Hans! Hans!
Ze strony niemieckiej odpowiedz:
- A kto wola??!!!
- Ja!!! - odpowiada, wychylając się Wania - i pada od strzału snajpera.

Delegacja polska zwiedza koszary jednostki radzieckiej, które stacjonują w Polsce. Goście oglądają między innymi broń - czołgi rakiety, haubice, itp. Po pokazach można zadawać pytania.
- Jaką broń uważacie towarzysze za najgroźniejszą? ? pyta jeden z polskich gości.
- Pistolet oficera politycznego - rozlega się szept z grona gospodarzy

Na stacji kolejowej na trasie Moskwa - Berlin stoi jadący na zachód pociąg. Pod plandekami  zarysy czołgów i dział. Wiejska kobieta do kolejarza:
 - A co wy tam takiego na tych platformach wieziecie?
 - O apelu sztokcholmskim gosposiu słyszeliście?
- Słyszałam, tam było cos o pokoju ...
 - No właśnie, to my do niego meble wieziemy.

Manewry USA - ZSRR. Żołnierze obu armii spotykają się przed manewrami i nawiązują znajomości. Dochodzi do wymian różnych fantów. Misza chce amerykańską gumę do żucia, George chce w zamian Kałasznikowa.
M: Przecież jutro manewry nie mogę ci oddać karabinu!
G: Przecież to tylko manewry i tak strzela się ślepakami, weźmiesz jakiś kij i będziesz krzyczał pa..pa..pa.. i wyjdzie na to samo.
M: Masz racje, zgoda.
W dniu manewrów biegnie Misza, żując gumę z kijem w dłoniach i strzela:
- Tratach... Tratach...
Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych jeansach, z rękami rozłożonymi jak skrzydła i krzyczy:
- BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak działka pokładowe Mig-a.

- Sasza, ile może taki pershing kosztować?
- No nie wiem, milion dolarów... może więcej?
- no to patrz, ile bogactwa do nas leci...

Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków.
- Twoje nazwisko?
- Stojkow.
- Kochasz cara?
- Tak jest, Wasza Cesarska Mość.
- Mógłbyś mnie zabić?
- Nie, Wasza Cesarska Mość.
Podchodzi do dobosza:
- Twoje nazwisko?
- Srulek Żółtko.
- Kochasz cara?
- Dlaczego nie?
- Mógłbyś mnie zabić?
- Czym? Bębnem?

Ciężkie czasy, jak powiedział żołnierz Armii Czerwonej zdejmując zegar z wieży. :-)

Wasia przyjechał na urlop z wojska i pytają go jak tam jest. Opowiada że ciężko - jedzenie kiepskie, ciągle ganiają ale najgorsza jest wojskowa organizacja zajęć. Wszyscy pytają na  czym ona polega ale Wasia twierdzi, ze tego nie można wytłumaczyć, ale postara się zademonstrować.
Następnego dnia o 4:00 rano słychać przeraźliwe wycie syreny i bicie dzwonu. Wystraszeni ludzie biegną na plac a tam Wasia wali w dzwon i kreci syrena. Kiedy już wszyscy się zebrali przestaje się tłuc i mówi.
- Dzisiejszy plan zajęć jest następujący: ja i Sierioza idziemy na ryby, a pozostali mają wolne..

9.2 Czesi i Słowacy.

Najcieńsza książka na świecie jest "Księga czeskich bohaterów wojennych" :))

- Co oznacza skrót SNP?
- Słowackie Powstanie Narodowe
- A od jakich słów on pochodzi?
- Sobota, Niedziela, Poniedziałek!
- Czemu od takich?
- Bo tyle trwało!
- Dlaczego?
- Bo we wtorek nad ranem przybyły dwa bataliony Wehrmachtu!

9.3 Amerykanie.

Jedna z wielu bitew morskich między US a Jap. na Pacyfiku podczas II wś.,
Niszczyciel amerykański ( NA ) wykrywa echo, nadaje sygnały identyfikacyjne ( świetlne ). Brak odpowiedzi, dowódca daje rozkaz otwarcia ognia. Po chwili odzywa się inny niszczyciel amerykański ( INA )
INA: Mam nadzieję, że do nas nie strzelacie - przed chwilą upadła koło nas salwa...
NA: Musicie w takim razie nam wybaczyć następne cztery, które są w drodze do was

Wojna koreańska, amer. okręt patrolowy pilnuje, coby się żadna kontrabanda nie dostała, pojawia się echo na radarze. Dialog:
P(atrolowiec) [ taki mały okręcik ]: Statek na pozycji x, zidentyfikujcie się
O(biekt):[cisza]
P: Zidentyfikujcie się, albo oddamy niszczącą salwę!
O: Tu okręt liniowy [ niefachowo: pancernik ] USS Missouri. Strzelajcie, jak będziecie gotowi.

Autentyczny zapis rozmowy przeprowadzonej przez lotniskowiec klasy Nimitz z niezidentyfikowanym obiektem na radarze:
N(Nimitz):Widzimy was na radarze płyniecie wprost na nas zmieńcie kurs.
O(Obiekt):My również was widzimy zmieńcie kurs
N: Powtarzam zmieńcie kurs płyniecie na nas
O: To wy zmieńcie kurs
N: Zmieńcie kurs, jesteśmy 50 tysięcznikiem. Lotniskowiec klasy Nimitz
O: To wy zmieńcie. Kanadyjska latarnia morska.
 

10. Armia Chińska.

Po rewolucji kulturajnej w Chinach. Sztab generalny szykuje plan inwazji na ZSRR. Głównodowodzący przedstawia założenia strategiczne operacji:
-Atakujemy małymi ugrupowaniami. Od południa pójdą 3 miliony żołnierzy, od pólnocy ruszą 2 miliony, a środkiem pójdą czołgi.
Na to wstaje głównodowodzący wojsk pancernych i pyta:
- OBA?

11. Wojskowe prawa Murphy`ego (nadesłał  Szamil )

1.Ogień wspierający nie wspiera.
2. Najczęściej zacinają się karabiny nie zacinające się.
3. Ogień zaporowy to nie zapora.
4. Nie jesteś Supermanem; Marines i piloci myśliwscy: wy TAKŻE nie.
5. Postrzał w klatę to sposób, w jaki Natura sugeruje Ci, żebyś wyluzował.
6. Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie.
7. Staraj się wyglądać głupio - przeciwnik może mieć mało amunicji i nie będzie chciał jej marnować na Ciebie.
8. Jeśli coś Ci się nie udaje za pierwszym razem - poproś o wsparcie z powietrza.
9. Twoja artyleria skraca ogień, jak tylko wychylisz się z okopu.
10. Nigdy nie dziel okopu z odważniejszym od Ciebie.
11. Nie chodź do łóżka z kimś bardziej popieprzonym niż Ty.
12. Nie zapominaj, że Armia zaoszczędziła kupę kasy na konstrukcji Twojej broni.
13. Jeśli natarcie idzie dobrze, to znak, że pakujesz się w zasadzkę.
14. Pozorujący atak nieprzyjaciela, który ignorujesz - jest właściwym natarciem.
15. Nieprzyjaciel niezmiennie atakuje w dwóch przypadkach:
- kiedy jest gotowy
- kiedy Ty nie jesteś
16. Plan operacji wygląda świetnie do pierwszego kontaktu z nieprzyjacielem.
17. Nie ma planów doskonałych.
18. Pięciosekundowe zapalniki wybuchają po trzech sekundach.
19. W okopach nie ma niewierzących.
20. Uciekający przeciwnik zapewne tylko się wycofuje na z góry upatrzone pozycje.
21. Najważniejsze rzeczy są zawsze proste; proste - zawsze najtrudniejsze.
22. Łatwa droga jest zawsze zaminowana.
23. Grunt to walka zespołowa - zespół to więcej celów dla przeciwnika.
24. Nie wyglądaj imponująco, to ściga ogień (dlatego inna nazwa lotniskowca to "ruchomy cel").
25. Nie ścigaj na siebie ognia - to denerwuje wszystkich dookoła.
26. Jeśli brakuje Ci wszystkiego, oprócz nieprzyjaciół, to znak, że jesteś w strefie walk.
27. Jeśli zabezpieczyłeś teren - upewnij się, że nieprzyjaciel też o tym wie.
28. Nieprzyjacielski ogień ma pierwszeństwo ruchu.
29. Żadna jednostka gotowa do walki nigdy nie przeszła inspekcji.
30. Żadna jednostka gotowa do inspekcji nigdy nie przeszła chrztu bojowego.
31. Jeśli wróg jest w zasięgu ognia - Ty też jesteś w zasięgu ognia.
32. Ogień wspierający jest bardziej niebezpieczny od ognia przeciwnika.
33. Części jednego zestawu nigdy nie są dostarczane jednocześnie.
34. Ekwipunku nie da się skompletować przed walką.
35. Radiostacje zawodzą zawsze, gdy potrzebujesz wsparcia.
36. Wszystko co robisz może Cię zabić; bezczynność także.
37. Jeśli Twoje stanowisko jest niemożliwe do zdobycia przez nieprzyjaciela,to jest też dla Ciebie pułapką.
38. Pociski smugowe działają w obie strony.
39. Jeśli robisz co nadobowiązkowo - dostajesz więcej obowiązków.
40. Jeśli obie strony myśli, że przegrały - obie mają rację.
41. Profesjonalny żołnierz jest przewidywalny; świat jest pełen niebezpiecznych amatorów.
42. "Wywiad wojskowy" to sprzeczność.
43. Jeśli upierasz się bronić przedpola - zaskoczą Cię od tyłu.
44. Pogoda nie jest stroną neutralną.
45. Na wypadek, gdybyś zapomniał - mina Claymore'a jest zawsze wycelowana w Ciebie.
46. Motto obrony powietrznej: najpierw zestrzel - poukładasz sobie już na ziemi.
47. Pilocie! Lataj nisko i baaaardzo powoli.
48. Kawaleria nie zawsze przychodzi z odsieczą.
49. Napalm jest bronią wsparcia.
50. Brakuje zawsze rzeczy najpotrzebniejszych.
51. Zamienniki nigdy nie pasują.
52. Nie przejmuj się rzeczami zaadresowanymi Twoim nazwiskiem; myśl o tych z napisem "do wszystkich, których może dotyczyć".
53. Masz kłopoty? - wypruj cały magazynek.
54. Wygrywa zawsze strona z prostszymi mundurami.
55. Jeśli masz dwie różne mapy - walka rozegra się na terenie pomiędzy nimi.
56. Jeśli może Cię zobaczyć sierżant - to wróg też.
57. Nie stój, kiedy możesz usiąść; nie siedź, kiedy możesz leżeć; nie czuwaj, kiedy możesz spać.
58. Najgroźniejszą rzeczą na świecie jest podporucznik z mapą i kompasem.
59. Wyjątki potwierdzają regułę i psuj? plan bitwy.
60. Wszystko działa świetnie w Twojej kwaterze; zawodzi dopiero w kwaterze pułkownika.
61. Nieprzyjaciel jest ślepy; dopóki nie popełnisz błędu.
62. Jeden nieprzyjacielski żołnierz to trochę za mało; dwóch - zdecydowanie za dużo.
63. Czysty i suchy mundur polowy przyciąga błoto i deszcz.
64. Twoja obecność jest niezbędna zawsze tam, gdzie najbardziej pada.
65. Nigdy nie chybiasz, mając pełny magazynek; z dwoma ostatnimi nabojami nie trafisz nawet w stodołę.
66. Im droższa masz broń, tym dalej będziesz ją musiał odesłać do naprawy.
67. Złożoność broni jest odwrotnie proporcjonalna do IQ jej operatora.
68. Doświadczenie bojowe zyskujesz zaraz potem, jak Ci było naprawdę potrzebne.
69. Nieważne, którędy maszerujesz; i tak jest zawsze pod górę.
70. Wsparcie powietrzne zawsze przestrzeliwuje a artyleria strzela za krótko.
71. W spisie częstotliwości radiowych te najważniejsze są nieczytelne.
72. Maruderzy rzadko kończą, jako zabici, lub ranni.
73. Bycie oficerem to ciężka robota; Twoi ludzie nie wiedzą, czego chcą, ale za to doskonale wiedzą, czego nie chcą.
74. Wykradanie informacji to plagiat; wykradanie informacji od wroga to wywiad.
75. Broń, która zacina się, gdy jej najbardziej potrzebujesz jest nazywana M-60.
76. Najlepszy oficer przyjedzie w dzień po tym, jak jego kwaterę dostanie ktoś inny.
77. Kiedy masz pełne magazyny, wróg przygotowuje natarcie w dwa tygodnie, gdy zaczyna brakować zaopatrzenia - zwykle atakuje tej nocy.
78. Virtuti Militari zwykle dostaje najmniej doświadczony żołnierz w oddziale.
79. Purpurowe Serce oznacza, że byłeś wystarczająco cwany, żeby przemyśleć plan, wystarczająco głupi, żeby go wypróbować i na tyle fartowny, żeby przeżyć.
80. Algebra wyniku potyczki: 3 partyzantów + 1 prawdopodobnie + 2 świnie = 37 zabitych w walce.
81. Promień wybuchu granatu ręcznego jest zwykle o pół metra większy, niż Twój zasięg skoku.
82. "Bezpośrednie wsparcie z powietrza w każdych warunkach pogodowych" to bajer.
83. Wartość bojowa jednostki jest odwrotnie proporcjonalna do jej prezencji.
84. Bombardowanie z B-52 cechuje się niezwykła celnością: 100% bomb trafia w ziemię.
85. Każdy rozkaz, który może być ale zinterpretowany - będzie.
86. Nie istnieją wygodne okopy.
87. Nigdy nie bądź pierwszy, nigdy nie bądź ostatni, nigdy nie zgłaszaj się na ochotnika.
88. Jeśli wyjątkowo dobrze przygotowałeś swoje pozycje do odparcia ataku - możesz być pewien, że natarcie nastąpi gdzie indziej.
89. Jeśli wyjątkowo starannie przygotowałeś zasadzkę, nieprzyjaciel ja ominie.
90. Jeśli Twój manewr oskrzydlający idzie dobrze, to wróg zapewne spodziewa się okrążenia.
91. Gęstość ognia jest proporcjonalna do znaczenia celu.
92. Wystające obiekty przyciągają ogień - nie kryj się za nimi.
93. Dowódca otrzymuje tym ważniejsze zadania, im jest głupszy.
94. Poczucie własnej wartości przełożonego jest odwrotnie proporcjonalne do jego pozycji w hierarchii.
95. Zawsze jest jakieś wyjście i zwykle ono nie działa.
96. Zwycięstwo przychodzi nieoczekiwanie, porażka - gdy obserwuje Generał.
97. Nieprzyjaciel nie śledzi łączności radiowej, dopóki nie nadajesz na nie chronionym kanale.
98. Zawsze zaczyna padać zaraz po tym, jak dostajesz gorący posiłek.
99. Nigdy nie mów sierżantowi, że nie masz nic do roboty.
100. Obóz to miejsce, gdzie odczuwasz zmęczenie po całym dniu.
101. Po wyciagnięciu zawleczki granat przestaje być twoim przyjacielem.

12. Komisja poborowa - instytucja z której śmieją się prawie wszyscy jej klienci

Okulista zasiadający w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakieś litery?
- Nie widzę.
- A widzicie w ogóle tablice?
- Nie widzę.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!

Komisja poborowa. Chłopak z trudem odczytuje z tablicy największa literę.
Lekarz decyduje:
- Zdolny do walki z czołgami.

Na komisji wojskowej pytają poborowego:
- Do you speak English?
- Hee???
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hee???
I następnego:
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- Hee???

Kowalski poszedł na komisję poborowa. Po badaniach, wziął go na rozmowę sexuolog.
Narysował mu kółko:
- Kowalski, co to jest ?
- Goła baba...
Narysował mu kwadrat:
- A to?
- He, he, goła baba...
Na koniec, narysował mu trójkąt:
- No a to, przyjrzyjcie się dobrze.
- Też goła baba...
- Kowalski, wy jesteście zboczeni!!!
- Jaaa??? A kto mi te gołe baby rysował?!

Zwierzęta dostały powołanie do wojska. Pierwszy na komisje poszedł niedźwiedź.
- I co? I co?! - pyta się go zając gdy wyszedł.
- A mam przydział do kompanii budowlanej.
- Oj, to nie jest źle, powiedz jak to zrobiłeś, to pójdziemy tam razem.
- Pokazali mi karabin, spytali co to jest, ja odparłem, ze nie wiem.
Pokazali granat, powiedziałem, ze nie wiem. Pokazali cegle, powiedziałem - cegła - i mnie przydzielili.
Wszedł zając na komisje.
- Co to jest? - pytają, pokazując karabin.
- Nie wiem!
- A co to jest? - pytają pokazując granat.
- Nie wiem!
W tym momencie pytający schylił się pod stół po cegle i zanim ja podniósł zając wrzasnął:
- Cegła!
- Do kontrwywiadu!

13. Marynarka Wojenna

- Co zrobicie, gdy zobaczycie człowieka za burta? - pyta oficer majtka podczas inspekcji.
- Rzucę mu koło ratunkowe i ogłoszę alarm: "Człowiek za burta!".
- Dobrze! A jeśli rozpoznacie w tym tonącym waszego oficera?
- Którego?...

Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez ożliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem, to cały statek w drobne drzazgi pójdzie.
Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe.
Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął "narzędzie", spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM!
Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!