Dramatyczna wyprzedaż Polskich Hut Stali

 

 

Prywatyzacja polskiego przemysłu stalowego

 

W chocholim tańcu wyprzedaży wszystkiego, co stanowiło o sile i bezpieczeństwie Polski, przyszedł czas na tzw. restrukturyzację polskiego przemysłu stalowego. Kolejny sektor strategiczny gospodarki narodowej teoretycznie został już sprzedany. Nabywcą została hinduska grupa kapitałowa LNM, która 27 października 2003 r. podpisała umowę prywatyzacyjną z ministrem skarbu na zakup Polskich Hut Stali (PHS).

Koncern państwowy PHS, grupujący cztery największe i najlepsze przedsiębiorstwa branży hutniczej: Hutę Katowice, Hutę im. T. Sendzimira, Hutę Florian i Hutę Cedler -kupili  Hindusi. Spółka PHS kontroluje i wytwarza przeszło 70 proc. polskiej stali. Eksport tych hut stanowi przeszło 40 proc. sprzedaży wyrobów PHS. W roku 2003 do polskich odbiorców trafiło prawie 8 mln ton stali. Z tego 40 proc. pochodziło z importu, pozostałe 60 proc. wyprodukowały polskie huty, z których najwięcej wytworzyły Polskie Huty Stali. Ich roczna produkcja przekracza 7 mln ton. Zużycie stali w Polsce jest praktycznie niezmienne od kilku lat i wynosi prawie 8 mln ton. W najbliższych latach na pewno zużycie to będzie znacząco wzrastać.

 

 

Światowa koniunktura na rynku stali

 

Z danych opublikowanych przez Międzynarodowy Instytut Żelaza i Stali wynika, iż w 2003 roku huty na całym świecie wyprodukowały przeszło 900 mln ton stali. Jest to o 8 proc. więcej niż w 2002 roku. W Polsce wytworzono w tym czasie przeszło 8 mln ton stali. Jest to ponad 10 proc. więcej niż przed rokiem. Największy na świecie producent stali - Chiny - tylko w miesiącach wrzesień - listopad wyprodukował jej przeszło 60 mln ton, co stanowi wzrost o prawie 30 proc. w stosunku do tego samego okresu w 2002 roku.

Trwa nieprzerwana światowa koniunktura w produkcji stali, podobnie jak w górnictwie - gdzie aktualne ceny węgla na rynkach światowych osiągnęły najwyższą wartość w historii wynosząca przeszło 60 USD za 1 tonę. Jest to przeszło trzykrotny wzrost ceny tony węgla na świecie od polowy 2002 roku. I w takim oto złotym okresie górnictwa i hutnictwa światowego rząd L. Millera likwiduje kolejne polskie kopalnie i wyprzedaje rentowne huty. Na takie katastrofalne dla polskiej gospodarki decyzje nie ma i nie będzie przyzwolenia - zwłaszcza że społeczeństwo jest permanentnie nieinformowane o decyzjach rządu, okłamywane, co więcej - jak się okazuje - przedstawiciele rządu sami nie wiedza, co i komu sprzedają. Tak właśnie się dzieje w przypadku wyprzedaży Polskich Hut Stali. Skandal - to skromne określenie. Sabotaż i działanie na szkodę państwa i Narodu - to właściwe stwierdzenia - co przedstawiciele rządu ujawnili oficjalnie dopiero po sprzedaży.

 

 

Sprzedaż huty wraz z koksowniami i kopalniami węgla

 

Kupując bez wiedzy i zgody Narodu Polskie Huty Stali (PHS) - Grupa LNM stanie się nie tylko największym na świecie koncernem hutniczym, lecz także jednym z największych na świecie producentów najważniejszego surowca dla hut, jakim jest koks. I tu tkwi cala tajemnica fatalnego dla Polski kontraktu. O tym w Polsce mało kto wie.

Polska jest drugim po Chinach producentem i eksporterem koksu na świecie. Prawie 20 proc. sprzedawanego na świecie koksu pochodzi z Polski, w tym w samej Europie ponad 40 proc. Jak oceniają specjaliści z branży - w sumie polski rynek przemysłu koksowniczego jest wart prawie 8 mld złotych rocznie. Z tego przeszło polowa przypada na Polskie Huty Stali (PHS) - a konkretnie na należącą do PHS Koksownię Zdzieszowice - największego w Europie producenta koksu, Koksownię Przyjaźń oraz Koksownię przy Hucie im. T. Sendzimira w Krakowie.

W końcu października 2002 roku - wbrew stanowisku załogi i związków zawodowych - minister skarbu jednostronnie zdecydował o sprzedaży PHS Grupie LNM. Grupa LNM pragnie przejąć wszystkie rentowne polskie huty stali wraz z najlepszymi w Europie koksowniami - w okresie najlepszym z możliwych. Obecnie mamy światową koniunkturę na rynku stalowym, która ma jeszcze potrwać przez minimum 6-8 lat. Równolegle od kilku lat obserwujemy światową hossę na koks. W latach 2001-2002 koks na światowym rynku kosztował ok. 70 USD za tonę, a w roku 2003 jego cena przekroczyła 130 USD. W roku 2004 osiągnął cenę 160 USD za tonę. I tak będzie zapewne w ciągu najbliższych 5 lat, ponieważ koksu brakuje, a popyt od lat przewyższa podaż.

Wraz ze sprzedażą najlepszych czterech hut w Polsce, łącznie z ogromnymi terenami wokół tych hut - rząd polski sprzedał również najlepsze polskie koksownie oraz docelowo kopalnie węgla koksującego. A kto ma w ręku koks i koksownie - ten wpływa na światowy rynek stalowy i ceny stali, osiągając astronomiczne zyski, również w Polsce.

 

 

Odpowiedzialność rządu

 

Skandaliczna decyzja rządu, który sprzedał Polskie Huty Stali wraz z koksowniami, bez wyceny należących do PHS koksowni, oraz z kopalniami węgla koksującego - jest kolejnym przykładem rabunkowej gospodarki, wyprzedaży majątku narodowego i jedynych w Europie najcenniejszych zasobów przyrodniczych, jakie stanowią olbrzymie złoża tzw. węgla koksującego. "Koksowa żyła złota", którą rząd polski chce podarować  Grupie LNM jako dodatek do sprzedaży Polskich Hut Stali - jest kolejnym przykładem ignorancji decydentów rządowych działających na szkodę Polski. Jak można sprzedawać wraz z koksowniami i zasobami węgla koksującego najlepsze polskie przedsiębiorstwa przetwórcze (kopalnie i huty stali), rentowne, i to w okresie najlepszej koniunktury - światowej hossy na rynkach węgla, koksu i stali?

Jak podały oficjalne czynniki rządowe, sprzedaż polskich hut stali nastąpiła za około 8 mld zł - to tyle, ile jest wart polski rynek stali w ciągu jednego roku. Skandal to mało. To przestępstwo! Z tej kwoty prawie 5 mld zł to koszty długów Polskich Hut Stali, które wykupi Grupa LNM, reszta to nakłady inwestycyjne tej grupy na przyszły rozwój - z pominięciem spraw kilku tysięcy pracowników PHS, których ten kontrakt w ogóle nie dotyczy.

Rząd L. Millera po raz pierwszy w powojennej historii Polski sprzedał ogromny kompleks przemysłowy - nie licząc się w ogóle z zatrudnionymi tam pracownikami. Stworzono po raz pierwszy w Polsce precedens, który jest nie do przyjęcia. "Sprzedano huty wraz z ludźmi".

Zwracając uwagę na cały ciąg zdarzeń z serii "pozbyć się wszystkiego, co się da sprzedać" - trzeba zatrzymać się jeszcze przy jednym fakcie. Rząd polski mógł ze sprzedaży Polskich Hut Stali otrzymać dużo większą kwotę, niż "wynegocjował" - właśnie z uwagi na należące do PHS koksownie i kopalnie węgla. Wydzielając na przykład Koksownię Zdzieszowice, Przyjaźń czy Koksownię Huty im. T. Sendzimira w Krakowie - można było je sprywatyzować odrębnie, z olbrzymim zyskiem, o czym wiedza specjaliści z branży w kraju i za granicą. Jak dużym - tego nie wiadomo, bo rynkowa wycena tych koksowni nie została przez rząd sporządzona i ich wartość nie jest znana. To kolejny skandal prywatyzacyjny. A krążące w parlamencie opinie "specjalistów rządowych", że za same huty moglibyśmy nie otrzymać ani grosza - są uwagami dyletantów.

 

 

Dalsze losy "prywatyzacji" Polskich Hut Stali

 

Jak podały oficjalne czynniki rządowe, Grupa LNM na współpracy z polskim rządem "...na pewno nie straci...". Na długo przed wyprzedażą PHS powstała w ministerstwie skarbu koncepcja stworzenia w Polsce jednego z największych na świecie kompleksów węglowo-koksowych. Miałaby ona powstać z: państwowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), która przejęłaby za długi drugą największą po Koksowni Zdzieszowice Koksownię Przyjaźń, oraz kilku dużych zakładów koksowniczych należących do PHS. Nowy podmiot gospodarczy - ale nie polski - miałby potężny potencjał wydobywczy, produkcyjny i ekonomiczny. Jak wiadomo, Polska jest praktycznie jedynym o takich zasobach w Europie krajem (poza Ukrainą i Czechami) posiadającym największe w Europie zasoby złóż tzw. węgla koksującego, który daje się przerobić w koksowniach na koks. Jest on wydobywany w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW), po przetworzeniu przez polskie koksownie może stanowić prawie 60 proc. europejskiego rynku koksu.

Budując olbrzymi koncern o znaczeniu międzynarodowym, złożony z: dostawców węgla koksującego (Jastrzębska Spółka Węglowa), producentów koksu (koksownie) oraz odbiorców koksu (Polskie Huty Stali) wraz z rynkiem polskim i 50-procentowym rynkiem europejskim, gdzie polski koks jest sprzedawany od lat - rząd polski tworzy świetne warunki do rozwoju górnictwa, koksownictwa i hutnictwa - ale nie dla Polaków i Polski - lecz dla obcych. I to za bezcen. Tak dalej być nie może!

Apele autorów w powyższych sprawach opublikowane w "Naszym Dzienniku"19 grudnia 2003r. zostały zignorowane.

 

 

Dzieje pracowników Polskich Hut Stali

 

Jak oficjalnie wiadomo, rząd wstępnie sprzedał PHS wraz z załogą licząca prawie 10 tysięcy osób. Tylko z PHS do roku 2006, według umowy "prywatyzacyjnej", ma odejść przeszło 5 tysięcy pracowników. Licząc koszt 1 miejsca pracy w branży hutniczej - szacowany na minimum 1-2 mln zł - straty ekonomiczne i społeczne z tytułu likwidacji pod naciskiem UE przemysłu stalowego w Polsce wyniosą minimum 10 mld zł rocznie. A Polskie Huty Stali wraz z koksowniami i docelowo kopalniami węgla koksującego maja być sprzedane za 8 mld zł, z czego tylko około 4 mld zł w gotówce, reszta to długi.

Grupa LNM do dziś nie podpisała tzw. pracowniczego pakietu socjalnego, bo jak twierdzi, "... nie ma to żadnego uzasadnienia ekonomicznego...". Żądania pracowników PHS nie zostały zagwarantowane i zabezpieczone przez rząd L. Millera w umowie prywatyzacyjnej. Po raz pierwszy sprzedano olbrzymie przedsiębiorstwo państwowe zagranicznej firmie, nie licząc się z pracownikami, Polakami tam pracującymi. To kolejny skandal "polskiej prywatyzacji" w wydaniu "właściciela" PHS, czyli ministra Skarbu Państwa. Jak długo umowy prywatyzacyjne będą tajne, nieznane ustawowym przedstawicielom parlamentu i załóg pracowniczych - tak długo będą przekręty, afery i skandale z "prywatyzacja" w Polsce, których końca nie widać. Jak długo jeszcze umowy notarialne, które wszystkie są jawne - będą tajne, tak długo będzie w Polsce korupcja, prywata i zdrada interesów narodowych.

Ale Naród tych poczynań rządu nie aprobuje i nigdy nie zaakceptuje. W końcu przyjdzie taki dzień, w którym nastąpi "rachunek krzywd". Tłumaczenie elit rządzących, że "... pracownicy i związki zawodowe nie są stroną prywatyzacji..." - jest absurdem nie do przyjęcia, ponieważ to właśnie kilka pokoleń Polaków wypracowało ogromne bogactwo narodowe, które teraz rządzący przypadkowo kosmopolici traktują jak własny folwark. Jest zdumiewające, że polski parlament nie widzi w tych poczynaniach obecnego i poprzednich rządów niedopuszczalnej praktyki, niezgodnej z polską racją stanu.

 

 

Wnioski dla parlamentarzystów, NIK i Rzecznika Praw Obywatelskich

 

Ponieważ zarówno procedury tzw. prywatyzacji Polskich Hut Stali, jak i przebieg postępowania prywatyzacyjnego oraz treść umowy z Grupa LNM, a także wartość wyceny Polskich Hut Stali są wysoce naganne i niewspółmiernie niskie w stosunku do rzeczywistej wartości Polskich Hut Stali wraz z zapleczem - zwróciliśmy się do NIK oraz parlamentarzystów, którym sprawy bogactw narodowych, majątku narodowego i pracujących tam Polaków są ważne i bliskie - o wstrzymanie sprzedaży Polskich Hut Stali do czasu przeprowadzenia gruntownej kontroli wszystkich etapów postępowania prywatyzacyjnego przez NIK.

Na jakich dokładnie warunkach są prywatyzowane Polskie Huty Stali? Winni o tym wiedzieć pracownicy PHS, jak i organizacje związkowe. Skoro znają te warunki urzędnicy UE, firma Eurostrategy nadzorująca dla potrzeb UE restrukturyzacje polskiego hutnictwa oraz urzędnicy ministerstwa skarbu - winni to również wiedzieć wszyscy zainteresowani tym problemem posłowie, senatorowie, NIK, a przede wszystkim społeczeństwo. Czas najwyższy skończyć z tajnymi aktami notarialnymi sprzedaży majątku narodowego za bezcen - bo jakie są tego rezultaty od 1989 roku, dziś widzimy.

 

prof. Ryszard H. Kozłowski

prof. Julian Sokołowski

prof. Jacek Zimny